Dlaczego Gruzja to dobry pomysł na wakacje? Ogólne informacje o kraju i dużo zdjęć.

Wybierając miejsce na wakacje w roku 2017 narzuciliśmy sobie dość restrykcyjne kryteria. Chcieliśmy koniecznie pojechać w góry, ale też poleżeć chwilę na plaży. W planie był trekking z plecakami i namiotem, ale znowu bez przesady, bo przez moją skręconą kostkę, przed wyjazdem nie mieliśmy nawet czasu, aby sprawdzić naszą kondycję w Tatrach. Do tego wszystkiego miało to być miejsce, które nie jest jeszcze zadeptane przez turystów i najlepiej gdyby było tanie. Wspaniale…łatwizna! Jeżdżąc palcem po mapie, dość przypadkowo, wybór padł na Gruzję i okazało się, że trafiliśmy w przysłowiową dziesiątkę. Gruzja ma wszystko czego sobie życzyliśmy. Uroku dodaje jej jeszcze niesamowita przyroda, niecodziennie mili ludzie i pyszne jedzenie.

Chcąc przybliżyć Wam trochę Gruzję, przygotowałam podstawowe, praktyczne informacje, które z pewnością przydadzą się w podróży, a może i pomogą podjąć decyzję o wyjeździe.

PODSTAWOWE INFORMACJE O GRUZJI

Powierzchnia: 69,700 km2  
Populacja: 3 718 200
Populacja (Tbilisi): 1 144 400
Waluta LARI (GEL) 1 lari = 10 czk
Średnie wynagrodzenie = 900 GEL
Język: Gruziński (urzędowy), Rosyjski  
Główne miasta: Tbilisi, Kutaisi, Batumi

W drodze na lodowiec Chalaadi

NASZA PODRÓŻ

Wycieczkę planowałam przy pomocy mapy, przewodnika Lonley Planet i rozmaitych informacji zaczerpniętych z blogów. Chciałam, aby udało nam się zobaczyć jak najwięcej, ale z drugiej strony potrzebowaliśmy także odrobiny odpoczynku. Postawiłam więc na kilka głównych atrakcji i miast, w których zatrzymaliśmy się na trochę dłużej, niż jeden dzień. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Kutaisi, skąd po obejrzeniu jaskiń i kanionu, wyruszyliśmy marszrutką w góry. W Mestii, która była naszym kolejnym przystankiem, spędziliśmy w sumie pięć dni, wliczając trekking na drugą stronę góry Guli. Z Mestii polecieliśmy wcześniej zarezerwowanym samolotem do Tbilisi, stolicy Gruzji. Daliśmy sobie 2 dni na zwiedzenie miasta i chwilę odpoczynku, po czym pojechaliśmy prosto do Kazbegi, aby zobaczyć słynny kościół Cminda Sameba z widokiem na górę Kazbek. Po powrocie i jednej nocy w Tbilisi, rano złapaliśmy marszrutę do Batumi, które było ostatnim punktem naszej podróży przeznaczonym na leniuchowanie na plaży. Nad morzem spędziliśmy trzy beztroskie dni, po których musieliśmy już niestety wracać na lotnisko do Kutaisi. Całą wycieczka trwała dwa tygodnie i myślę, że była świetnym kompromisem pomiędzy aktywnym zwiedzaniem, a odpoczynkiem.

Mapa naszej podróży

TRANSPORT

Do Kutaisi lecieliśmy prosto z Katowic z WizzAir. Bezpośrednie loty linia proponuje również na dzień dzisiejszy z Gdańska, Krakowa, Warszawy i Wrocławia. Choć Kutaisi nie jest najpiękniejszym miastem w Gruzji, to jest to świetna baza wypadowa. W centrum można złapać marszrutę do każdej części kraju, więc nie warto zbyt długo się zatrzymywać, ale wyruszyć w dalszą drogę. Gruzja ma przecież tyle do zaoferowania!

Z samolotu korzystaliśmy także chcąc dostać się z Mestii do Tbilisi. Przeloty oferuje lokalna linia lotnicza Vanilla Sky. Jest to świetna alternatywa dla podróży marszrutką, która trwa wiele godzin. Warto dopłacić i oszczędzając czas, nacieszyć się z góry wspaniałymi widokami na Kaukaz.

Widok z samolotu Vanilla Sky

Inną opcją na podróże przez Gruzję są pociągi, które kursują między innymi na trasie Tbilisi – Batumi. My jednak nie mieliśmy okazji z nich korzystać, więc nie wiem jak wygląda zrównanie jakości usług z ceną. Zostawiam jednak link dla zainteresowanych.

Najczęściej wybieranym środkiem transportu w Gruzji są zdecydowanie minibusy, czyli tak zwane marszrutki. Dobrze jest wiedzieć ile powinna kosztować marszrutka do wybranego przez Ciebie miejsca, aby móc negocjować cenę z kierowcą. Ja całą moją wiedzę czerpałam z przewodnika Lonley Planet i nigdy nie dałam się naciągnąć. Powiedzmy sobie szczerze, jest to dosyć osobliwy środek transportu, który rządzi się swoimi prawami, należy więc pamiętać o trzech głównych zasadach kierowców marszrutek:

  1. Marszrutka nie zawsze jest na czas – z reguły nie jeździ podle rozkładu jazdy, obowiązuje zasada, że gdy jest pełna – odjeżdża. Proste. Może to trwać 10-15 minut, ale może i dwie godziny.
  2. Marszrutka nie zawsze jest bezpieczna – kierowcy nie zawracają sobie głowy podstawowymi zasadami ruchu drogowego. Jedyną zasadą która obowiązuje bez zarzutu jest nieustanne trąbienie, które zdaje się być pewnego rodzaju językiem stworzonym przez tutejszych kierowców. Stan techniczny pojazdów nie może być w żaden sposób sprawdzany, ponieważ gdyby był, 80% z nich nie byłaby dopuszczona do ruchu. Samochód jest niesprawny do jazdy jedynie w przypadku, gdy przestaje działać klakson. Nie ma mowy o pasach bezpieczeństwa, w ekstremalnych przypadkach brakuje też siedzeń i szyb. Co by tu powiedzieć… czasami musisz zagryźć zęby i być tak twardy jak deska na której posadzili cię w marszrutce na 3 godzinną podróż.
  3. Marszrutki nie obowiązują żadne przepisy drogowe. Jedyna zasada której przestrzegają tutejsi kierowcy to jazda po prawej strony drogi. Oczywiście i od tej reguły istnieją wyjątki. Przecież wszystko nie może być takie oczywiste. Zdarza się, że marszrutka wyprzedza pod górkę „na trzeciego”, kiedy z naprzeciwka za zakrętem wyłania się już wielki dostawczy samochód. Co chwilę też wymija się stada krów, nie zmieniając przy tym prędkości. . W dojechaniu do celu w jednym kawałku, dwudziestu pasażerom marszrutki, pomagają jedynie modlitwy i święty obrazek na desce rozdzielczej.
Typowa marszrutka ze swoim dumnym kierowcą

Przykładowe ceny za przejazdy marszrutką:

Kutaisi – Mestia (240 km)– 27 lari
Tbilisi – Kazbegi (154 km) – 10 lari
Tbilisi – Batumi (374 km) – 25 lari

KRAJOBRAZ

Gruzja to kraj górzysty. Ponad 75% powierzchni tego kraju wznosi się przynajmniej ponad 500 metrów nad poziomem morza. Moim zdaniem, każdy znajdzie tam jednak coś dla siebie. Nawet jeśli nie jesteś miłośnikiem górskich wędrówek, możesz spacerować dolinami i podziwiać w oddali wspaniałe, zaśnieżone szczyty. Mestia jest bardzo przyjazna osobom, które niekoniecznie chcą dźwigać na plecach piętnaście kilo i zasuwać pod górkę w pełnym słońcu. Nowoczesne wyciągi narciarskie, pozwolą rzucić okiem na okolicę z nieco większej wysokości, nie roniąc przy tym ani jednej kropli potu. Dla tych którzy z hikingiem są w nieco lepszych relacjach (lub chociaż mają takie mniemanie) znajdzie się wiele szlaków, które są i mniej i więcej wymagające. W punkcie turystycznym w mieście, z radością doradzą co wybrać i zaopatrzą Cię w darmowe mapy.  Zapalonym fanom alpinizmu Gruzja oferuje nieco bardziej wymagające „górki”, włączając w to pięciotysięcznik – Kazbek, leżący na granicy z Rosją.

Widok na Uszbę od strony Mestii

My za radą miejscowych i pań w punkcie turystycznym zrezygnowaliśmy z wcześniejszych planów i wybraliśmy dla siebie dwudniowy trekking z Mesti do Mazeri przez Guli Pass.

Mapa naszego trekkingu przez Guli Pass
Przerwa obiadowa w drodze na Guli
Widok na Uszbę z wioski Mazeri

W Gruzji znajdziesz również piękne kaniony, jeziora, wodospady no i oczywiście morze. Choć to ostatnie do najpiękniejszych nie należy – kolor wody przypomina raczej nasz Bałtyk, niż lazur z turystycznych katalogów, to samo Batumi ma dosyć specyficzną i pozytywną atmosferę.
Można śmiało stwierdzić, że przyroda w Gruzji nas urzekła. Jeszcze bardziej podobało nam się to, że na naszych ścieżkach nie spotkaliśmy zbyt wielu turystów. W większości mogliśmy rozkoszować się pięknem krajobrazu w samotności. Wiadomo, niektóre miejsca nie były totalnym pustkowiem, ale nie przypominały też w niczym drogi na Morskie Oko w długi weekend majowy. Nie trzeba było również czekać w kolejce, aby pstryknąć sobie zdjęcie. Wszystkie zrobione przez nas zdjęcia są spontaniczne – nie czekaliśmy aż ludzi odsuną się nam z kadru, ich tam po prostu nie było. Strach pomyśleć co się stanie, gdy Gruzję „odkryją” europejskie biura podróży…

Wodospad Kinchkha, w okolicy Kutaisi
Kanion Okatse
Batumi

JEDZENIE

Jeżeli wspaniała przyroda, widoki i mili ludzie nadal nie przekonały Cię aby wybrać się do Gruzji, to powinieneś to przemyśleć chociażby ze względu na jedzenie. Gruzińska kuchnia jest przepyszna, tania, a w połączeniu z miejscowym winem, tworzy unikalną i niezastąpioną kombinację. Gruzini są narodem bardzo gościnnym, co odpowiada i porcjom w restauracjach.

Jedno trzeba przyznać, dla osób z nietolerancją glutenu, Gruzja zdecydowanie nie będzie rajem na ziemi. Większość potraw opiera się bowiem na mące, np. pierożki Chinkali, czy też różnego rodzaju Chaczapuri. Ja osobiście uwielbiam wszystkie mączne potrawy – zaczynając od pizzy, przez makaron i pierogi, kończąc na zwykłych, ciepłych i chrupiących kajzerkach. Z tego też powodu pokochałam gruzińską kuchnię.
Do swoich potraw Gruzini bardzo często wykorzystują też kozi ser, kolendrę i mielone mięso. Zdecydowanie polecam spróbować! Uprzedzam jednak że prawdziwa gruzińska kuchnia nie ma nic wspólnego z restauracjami, które w Polsce nazywają się „gruzińskimi”. Moim skromnym zdaniem potrawy serwowane w tych restauracjach, są raczej inspirowane gruzińską kuchnią, niż jej wiernym odzwierciedleniem. Prawdziwe gruzińskie specjalności są duuuuuuużo lepsze!

Niżej podaje przykładowe ceny z naszej ulubionej restauracji Sun-Seti w Mestii:
Piwo – 3 lari
Wino 1l – 10 lari
Chacha 1l – 15 lari
Chacapuri – 6-12 lari
Chinkali x 10 – 6 lari
Chicken Salad – 5 lari

Jeśli będziesz mieć szansę, koniecznie spróbuj domowego jedzenia przygotowanego przez gruzińską gospodynię. Nam udało się zjeść z naszymi przemiłymi gospodarzami w Kutaisi, a także w Mazeri, gdzie cena za nocleg obejmowała śniadanie.

Kolacja w Kutaisi
Czaczę pije się z tradycyjnych rogów
Sniadanie w Mazeri

Będąc w Tbilisi trzeba koniecznie odwiedzić bar Warszawa, który prowadzi Polka, mieszkająca w stolicy Gruzji. Menu trunków nie jest zbyt szeroki, ale ceny są bardzo przystępne.

ZAKWATEROWANIE

Przyjeżdżając do Gruzji mieliśmy zarezerwowany jedynie nocleg w Kutaisi i namiot w plecaku (przygotowani na każdą ewentualność). Wszystkie noclegi organizowaliśmy już na miejscu, korzystając najczęściej z AirBNB oraz Booking.com. Dzięki temu, że na lotnisku wykupiliśmy kartę do telefonu z 10 gb internetu (za 10 lari), mogliśmy bez obawy sprawdzać rezerwacje i komunikować z naszymi gospodarzami. Tylko jeden raz, w Kazbegi, zdarzyło się, że odwołano nam nocleg na ostatnią chwilę, ale problem ten rozwiązał namiot, który rozbiliśmy w parku.

Jeżeli chodzi o ceny to płaciliśmy za noc około 30-50 złotych za dwuosobowy pokój. Wszystko w zależności od tego gdzie akurat byliśmy i jakie oferty były dostępne. Za rozbicie namiotu na ogródku, z dostępem do łazienki płaciliśmy 5 lari za noc, co również uważam za bardzo przystępną cenę.

Szczegółowo o atrakcjach i wybranych miastach, które odwiedziliśmy w Gruzji , mam zamiar napisać w osobnych postach.

Na zakończenie, chciałabym pokazać Ci nasz krótki filmik nakręcony w Gruzji. Może przekona i Ciebie do odwiedzenia tego wspaniałego kraju, który zdecydowanie zajmuje czołowe miejsce na liście moich ulubieńców.

Like & Share
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *