Dlaczego tak tęsknię za Brnem? Lista 8 rzeczy, które urzekły mnie w Czechach.

Uważam, że każdy powinien znaleźć sobie swoje miejsce na Ziemi. Niektórzy nie potrzebują go szukać, bo dobrze im tam gdzie się urodzili i do dziś mieszkają. Inni znowu cały czas podróżują i nadal nie wiedzą gdzie właściwie chcieliby zatrzymać się na dłużej.
Ja też jestem typem człowieka, który uwielbiam poznawać nowe miejsca, nowe kultury i ludzi. Nie miałam okazji wyjechać na studia i żyć w Krakowie, Wrocławiu, czy też w innym wielkim polskim mieście, ale zawsze wiedziałam, że kiedyś zamieszkam w mieście, które mnie urzeknie. Pierwotne plany mówiące o przeprowadzce do Londynu (miasta które do dziś kocham całym sercem) rozsypały się jednak w drobny mak i zamiast w Wielkiej Brytanii, w roku 2016 wylądowałam w Brnie. I wiesz co? Myślę, że właśnie tam znalazłam to swoje miejsce na ziemi.

Dużo ostatnio myślałam nad tym, czego właściwie najbardziej brakuje mi tutaj w Holandii i dlaczego tak tęsknię za Brnem. Na podstawie tych przemyśleń powstała następująca lista:

  • Miasto

Pierwszym powodem dla którego chciałabym jednego dnia wrócić do Brna jest oczywiście samo miasto. Stare, zabytkowe kamienice, zamek, teatry, parki, jezioro, piękny główny rynek (z zegarem w kształcie, który możesz zinterpretować sobie sam na podstawie zdjęcia), a w dodatku ponad 1000 pubów z najlepszym czeskim piwem i jedzeniem oraz jedyną w swoim rodzaju studencką atmosferą – to wszystko ma do zaoferowania Brno.
Nie jest to metropolia, jak Praga, która skupia największą uwagę turystów i samych Czechów, ale jest to miejsce „z duszą”, gdzie można zaleźć wszystko, czego się potrzebuje. Wiadomo, że jak każde miasto ma ono swoje lepsze i gorsze dzielnice – nie wszystko jest sterylnie czyste i piękne, jak tutaj w Holandii, ale ma to swego rodzaju urok i atmosferę. Mieszkałam w dzielnicy, która nie cieszy się zbyt dobrą reputacją, a mimo to jestem w tym mieście zakochana. Uwielbiałam spacerować uliczkami starego miasta, pić kawę w kawiarence na Špilberku, czy też wieczorem wyjść na piwo i nakládaný hermelín z kolegami z pracy. Brno jest magiczne o każdej porze roku i zawsze jest tu co robić, o czym będzie jeszcze mowa później 😉

  • Bliskość domu

Kiedy mieszkałam w Brnie, w każdym momencie, gdy tylko miałam taką ochotę, mogłam pojechać na weekend do Polski. Nie było problemu, aby w piątek po pracy wskoczyć w pociąg do Cieszyna, a w niedzielę być z powrotem na miejscu. To poczucie bliskości, pozwalało mi nie zatęsknić za domem. Bardzo mi tego brakuje, tutaj w Holandii. Mimo iż sama podróż samolotem z Eindhoven do Katowic trwa krócej niż jazda pociągiem na trasie Brno-Cieszyn, to jednak wymaga dużo lepszej organizacji, wcześniejszej rezerwacji biletów i wybrania chociaż jednego dnia urlopu. Nie jest to już taka łatwizna i tanioszka, z tego też powodu bywam w domu bardzo rzadko, a co za tym idzie ogromnie tęsknię za rodziną i przyjaciółmi.

  • Ludzie

Pisząc o Brnie, nie mogę zapominać o ludziach. Przez dwa lata spędzone w Czechach, poznałam wiele wspaniałych osób. W większości byli to moi współpracownicy, ale nie tylko. Spontaniczne wypady na piwo po pracy, imprezy firmowe do czwartej rano (a następnego dnia home office), czy wspólne wypady za miasto – tego wszystkiego nie zażyłam jeszcze w Holandii i obawiam się, że ciężko będzie tutaj o takie atrakcje. Z tego co zauważyłam, Holendrzy są narodem dość chłodnym jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie. Najważniejsza jest dla nich praca i rodzina, dopiero później znajduje się czas na towarzyskie spotkania i przyjaciół. Wszystkie wyjścia planują do przodu i nie są zbyt ochotni zostawać na firmowej imprezie dłużej niż jest to konieczne. Moi aktualni współpracownicy są bardzo mili i uprzejmi, ale nie ma między nami takiego „zżycia”.
Co innego Czesi, a zwłaszcza ci z Morawy, mogę śmiało powiedzieć, że są oni bardzo podobni do Polaków. Może trochę mniej niż my narzekają i są bardziej otwarci, ale umieją się bawić i wiedzą czym jest gościnność. Nasza słowiańska mentalność jest całkowicie inna od tej holenderskiej. Może właśnie dlatego tak ciężko jest się mi tutaj aklimatyzować.

  • Język i aklimatyzacja

W przeciwieństwie do Holandii, w Brnie aklimatyzowałam się bardzo szybko. Mimo iż nikogo tam nie znałam i na samym początku mówiłam tylko po angielsku, to nie czułam takiej bariery jak tutaj. Moi współpracownicy automatycznie przepinali się na angielski, gdy tylko usiadłam przy ich stoliku i od pierwszej chwili zapraszali mnie na wszystkie pozabiurowe spotkania. W ten sposób zyskałam wielu dobrych znajomych, a po pierwszym roku, gdy już (trochę) nauczyłam się języka, zostałam całkowicie zasymilowana w czesko – słoweńskiem towarzystwie.

Język czeski jest podobny do polskiego, ale jednocześnie wiele wyrażeń i jednakowych słów ma całkowicie inne znaczenie. Te językowe pomyłki bywają czasami bardzo śmieszne, więc kiedy już przyzwyczaiłam się, że nie mogę niczego „szukać”, a „czerstwy” chleb jest właściwie tym dzisiejszym, życie stało się prostsze. Dzisiaj mogę stwierdzić, że po czesku mówię już dość dobrze (gorzej z pisaniem), oglądam czeskie seriale, słucham czeskiego rapu (tak, nie żartuję), a kiedy jadę autem do pracy tutaj w Holandii, brakuje mi mojej ulubionej codziennej rannej audycji na radiu Evropa 2.
Z językiem holenderskim jest to wciąż trochę bardziej „pod górkę”.

  • Jedzenie i trunki

Kocham polską kuchnię, ale i w czeskiej mam kilkoro ulubieńców. Oddałabym duszę za smażony ser z frytkami i sosem tatarskim, zupę czosnkową i klasyczną czeską Svíčkovou z knedlikiem. Co prawda nie jest to najlżejsza kuchnia (tak jak i nasza), ale od czasu do czasu można zaszaleć. Mniam!
Głównym powodem, dla którego należy się wybrać do czeskiej hospody jest jednak piwo. Czesi kochają piwo, a na fundamentach tej miłości zbudowana została cała czeska barowa kultura. W samym Brnie jest ponad 1000 hospod, czyli takich baro-restauracji. Kiedyś zastanawiałam się, jak to możliwe, że wszystkie one mogą egzystować, niekiedy nawet drzwi obok drzwi, i zdołają utrzymać się na rynku. Po dwóch latach mieszkania w Brnie już mnie to tak nie dziwi. Mieszkańcy bardzo lubią wychodzić, aby spotykać się ze znajomymi na mieście i mają ku temu swoje powody. Po pierwsze piwo jest tam bardzo tanie, po drugie jest to typowo studenckie miasto, więc bary są pełne o każdej porze i w każdy dzień tygodnia, a po trzecie Czesi to zagorzali fani sportu (w szczególności hokeja) dlatego często spotykają się w hospodach aby oglądnąć mecz. Na dodatek, jak to w większym mieście, nie każdy ma swój ogródek, więc zawsze można przecież posiedzieć w „ogródku piwnym”.
Sama mam kilka ulubionych hospod w Brnie, którymi na pewno podzielę się w jednym poście.

  • Przyroda

Przyroda jest w Brnie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wyjechać tramwajem kawałek za ścisłe centrum i już można odpocząć na łonie natury. Jeszcze w miejskich granicach położone jest na przykład sztuczne jezioro Brněnská Přehrada, gdzie można zrobić grilla, poleżeć na leżaku, czy przepłynąć się łodzią. Innym moim ulubionym miejscem w Brnie jest Lamacentrum, założone w malowniczym, opuszczonym kamieniołomie.
W mieście znaleźć można również wiele pięknych parków jak np. Lužánky, gdzie mieszkańcy często przychodzą wyprowadzić psy, pobawić się z dziećmi, pobiegać lub po prostu rozłożyć koc na trawie i poleżeć w cieniu drzew.

Już niecałą godzinę drogi od miasta rozpościera się Morawski Kras, pełen jaskiń i lasów, trochę przypominający naszą Jurę Krakowsko-Częstochowską. Warto wybrać się tam na wycieczkę, gdy jest się w pobliżu.

Nie mogę porównywać brneńskiej przyrody z tą holenderską, ponieważ nie byłam jeszcze w żadnym z parków narodowych. Niestety niezasiedlone, malownicze tereny, nie są tutaj tak łatwo dostępne. Rzeźba terenu też jest inna (bo Holandia jest płaska jak naleśnik), ale za to jest tutaj wiele rzek no i oczywiście morze. Z pewnością wkrótce wybierzemy się odkrywać tutejsze walory przyrodnicze, więc możecie się spodziewać aktualizacji w tym temacie.

  • Kultura

Faktem jest, że w Brnie zawsze było co robić. Miasto organizowało wiele przeróżnych wydarzeń, takich jak chociażby targi bożonarodzeniowe, czy sprzedaż młodego wina – Burčáku, gdy zaczynał się sezon. Na wiosnę odbywają się juwenalia, czyli Brněnský Majáles, który jest świetną imprezą. W lecie często można odwiedzić najróżniejsze festiwale z orientalnym jedzeniem, ma też miejsce IGNIS BRUNENSIS, czyli konkursowe pokazy fajerwerków nad Přehradou.
Kiedy chcieliśmy, mogliśmy wyjść do teatru, na wydarzenia sportowe, na koncert – oferta kulturalna w mieście jest naprawdę bogata.
Wszystko to było jakoś bardziej dostępne. W Eindhoven również organizowane są czasami tego rodzaju eventy, na przykład karnawał, czy jesienny festiwal GLOW. Może za dużo narzekam, może zbyt mało angażuję się w szukanie rozrywek, a może to sezon zimowy był po prostu taki niemrawy?

  • Komunikacja miejska

Może to trochę dziwny punkt, ale musiałam go tutaj uwzględnić, ponieważ za brneńskimi šalinami (tramwajami) tęsknie straszliwie! Komunikacja miejska w Brnie jest zorganizowana perfekcyjnie i choć bardzo podoba mi się tutaj w Holandii jeżdżenie na rowerach i cały ten ich super system ścieżek rowerowych, to czasami gdy pogoda wyjątkowo nie dopisuje, chciałabym wskoczyć w tramwaj, wyjąć książkę i spokojnie dojechać do pracy. Niestety, tutejsze autobusy nie jeżdżą co pięć minut, a już wcale nie ma mowy o tym by dostać się do domu w środku nocy. Na dodatek autobusy i pociągi w Holandii są strasznie drogie! Bardziej opłaca się samemu jechać autem, nawet przy tych horrendalnych cenach paliwa, niż kupić bilet na pociąg. Dziwne, ale działa – wszyscy zawzięcie jeżdżą na rowerach, nie ważne czy wieje, leje, czy też pada śnieg.

Podsumowując… mieszkanie w Holandii ma dużo plusów. Z pewnością jest to wspaniałe życiowe doświadczenie: możliwość poznania nowego kraju, języka, kultury i ludzi, a jednocześnie duże ułatwienie w podróżowaniu – dzięki bliskości świetnie funkcjonującego lotniska. Wiem jednak na pewno, że któregoś dnia chcę wrócić do Brna, ponieważ właśnie tam czuję się najlepiej.

Like & Share
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *