Londyn na święta

Każdego roku staram się odwiedzić przynajmniej jedno europejskie miasto w okresie świątecznym. Zwykle łączę zwiedzanie z kubkiem grzanego wina na bożonarodzeniowych targach i rozkoszowaniem się wspaniałą świąteczną atmosferą. To chyba najlepszy sposób na to, aby pozytywnie nakręcić się na święta i przy okazji zrobić małe świąteczne zakupy. Potrzebowałam tego szczególnie w zeszłym roku, ponieważ w Holandii nie mieliśmy ani grama śniegu, nie wspominając już nawet o jakiejkolwiek świątecznej atmosferze. Na 2018 zaplanowałam więc wyjazd do Londynu, który od dłuższego czasu figurował na mojej liście życzeń. W Londynie miałam okazję być już trzy razy, ale nigdy w grudniu. Bardzo chciałam zobaczyć moje ulubione miasto przystrojone światełkami i choinkami, dlatego też bilety na te wycieczkę zarezerwowałam już w sierpniu. Tak wczesne planowanie nie było spowodowane wyłącznie chęcią upolowania jak najtańszych biletów lotniczych, ale również rezerwacją pewnej bardzo wyjątkowej atrakcji.

Świąteczne targi

Niestety, już na wstępie mogę stwierdzić, że targi świąteczne w Londynie to trochę przerost formy nad treścią. Pojechałam tam z wysokimi, wyimaginowanymi oczekiwaniami, nie wnikając zbytnio w szczegóły. Nie czytałam relacji, nie oglądałam filmików na YouTube, krótko podsumowując – wcale się nie przygotowałam, jak to zwykle mam w zwyczaju. Postawiłam w całości na spontan, ponieważ i tak nie mieliśmy zbyt wiele czasu, a moje wewnętrzne ja mówiło mi, że przecież w Londynie musi to być bardzo świąteczne, bardzo wielkie i bardzo piękne. Widziałam gdzieś w mediach społecznościowych reklamy Winter Wonderland, ale nie spędziłam nad nimi zbyt wiele czasu. Miałam w głowie tylko tę nazwę, więc będąc już w Londynie obraliśmy kierunek Hyde Park, aby zobaczyć ten promowany wszędzie Świąteczny Raj. Już w chwili kiedy wyszliśmy ze stacji metra zorientowaliśmy się, że na podobny pomysł wpadła tak na oko połowa Londynu. Nie bardzo lubię spędzać swój wolny czas w dzikim tłumie, szczególnie gdy jest zimno, a tłum ten czeka na przeszukanie torebki przy wejściu do WESOŁEGO MIASTECZKA. Tak, Winter Wonderland jest tak właściwie zimowym wesołym miasteczkiem z dość wygórowanymi cenami (jak później sprawdziłam). Z daleka widać było tylko Rollercoastery i toczące się Młyńskie Koło. Niestety po dwudziestu minutach stania w kolejce, która przesunęła się zaledwie o kilka centymetrów, straciliśmy cierpliwość, odpuściliśmy i poszliśmy na zakupy do PRIMARKU. Wymiękliśmy, nie dając Winter Wonderland żadnej szansy na nadrobienie minusowych punktów za kolejki przy wejściu. Z jednej strony trochę żałuję, ale z drugiej… będąc tam w danym momencie, właściwie nie miałam ochoty wchodzić do środka. Może ktoś z Was miał okazję odwiedzić Winter Wonderland i jest w stanie przekonać mnie, abym spróbowała się tam dostać następnym razem?

Mniejsza o Hyde Park, przyjechaliśmy do Londynu, aby złapać choć trochę świątecznej atmosfery. Z tego też powodu wybraliśmy się na wieczorny spacer po głównych ulicach miasta. Jeżeli chodzi o Bożonarodzeniowy wystrój, to Londyn prezentował się przepięknie. Wszędzie powieszone były wspaniałe świetlne dekoracje, a na skwerkach i placykach można było dostrzec przyozdobione choinki. Odwiedziliśmy również świąteczny market „Christmas by the River at London Bridge City”, który odbywał się, jak sama nazwa wskazuje pomiędzy London Bridge, a Tower Bridge oraz w Hay’s Galleria. Targi te były dość małe, ale całkiem przyjemne. Niestety nie mieliśmy dość czasu aby podjechać i zobaczyć jak prezentuje się Buckingham Palace w świątecznej odsłonie. Główny punkt programu był bowiem całkiem inny.

Hogwarts in the snow

Od bardzo dawna marzyłam o tym, aby pojechać do Warner Bros studio. Jestem wielką fanką Harry’ego Pottera, dlatego też strasznie chciałam zobaczyć w jaki sposób historia małego czarodzieja została przeniesiona ze stron książek na filmowe ekrany. W zeszłym roku moje marzenie się spełniło, a wizyta w studio była jeszcze bardziej magiczna (o ile to w ogóle możliwe) dzięki specjalnej tematycznej wystawie zatytułowanej „Hogwarts in the snow”, która prezentowała kostiumy i dekorację z Balu Bożonarodzeniowego, który został opisany w czwartej części serii. Aby wytworzyć niesamowitą, świąteczną atmosferę cała Wielka Sala wystrojona była jak na bożonarodzeniową ucztę. Stoły wręcz uginały się od świątecznych przysmaków, a każdy z nich przystrojony był w kolory odpowiadające jednemu z czterech domów. W tyle, przy profesorskim stole można było podziwiać choinki z magicznymi ozdobami oraz  miejsce dla orkiestry przygrywającej na balu. Wyeksponowano również jeden ze specjalnych okrągłych stolików z oryginalnymi dekoracjami, które można widzieć w scenie z balu. Wszystko było NIESAMOWITE! Sama nie byłam w stanie uwierzyć w to, że jestem w miejscu, gdzie nagrywało się sceny do wszystkich ośmiu filmów!

Mogę szczerze powiedzieć, że wizyta w studio znacznie przerosła moje oczekiwania. Zarówno część poświęcona technicznym aspektom filmu, poprzez dekoracje i prawdziwe scenografie na których były kręcone sceny do filmu, kończąc na drobnych akcesoriach jak kostiumy czy filmowe rekwizyty. Było naprawdę rewelacyjnie! Zaskoczył mnie fakt, że nawet mój chłopak (który nie jest specjalnym fanem Harry’ego) nie mógł wyjść z zachwytu nad ogromem pracy, jaki ekipa włożyła w każdy najmniejszy detal. Myślę, że chociaż bilet wstępu nie jest najtańszy, to będąc w Londynie, zdecydowanie warto zaplanować wizytę w studio. Jak się okazało może to być dobra rozrywka dla każdego. Planuję szczegółowy opis całej naszej wycieczki do Warner Bros wraz z przydatnymi informacjami i wskazówkami dotyczącymi dostania się do studia, cennikiem itd. Myślę, że wkrótce pojawi się on na blogu 🙂

Like & Share
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *