Morze jak z katalogu biura podróży i naburmuszeni Francuzi, czyli Nicea na weekend – krótki przewodnik

Przyznam szczerze, że jadąc do Francji nie oczekiwałam zbyt wiele. Jechaliśmy tam bardziej z  powodu siatkówki niż wypoczynku, a ja potrzebowałam tylko trochę słońca i kilka wolnych dni – ot cała lista życzeń. Nie spodziewałam się jednak, że tak mi się tam spodoba i pomimo moich traumatycznych przeżyć z językiem francuskim w liceum, będę zachwycona Lazurowym Wybrzeżem. Podczas naszego pięciodniowego pobytu udało nam się zobaczyć Niceę, Monako, Cannes i jedną z Wysp Leryńskich. Mam więc zamiar rozdzielić Lazurowe Wybrzeże na trzy posty, zaczynając od Nicei, gdzie spędziliśmy najwięcej czasu.

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy po wyjechaniu z lotniska to typowo południowy styl bycia mieszkańców Prowansji, który przejawiał się przede wszystkim w sposobie prowadzenia samochodu oraz częstotliwości używania klaksonu. Było tam też o wiele brudniej, tłoczniej i głośniej niż w Holandii – typowe południe. Wszystkie te małe ‚niedogodności’ rewanżował jednak widok lazurowego morza przy pięknej promenadzie, no i oczywiście pogoda.

CO WARTO ZOBACZYĆ?

Nicea, to przede wszystkim wspomniana już plaża i promenada. Przepiękne lazurowe morze w rzeczywistości wygląda jeszcze lepiej niż na fotkach. W marcu woda niestety nie była dostatecznie ciepła, aby się kąpać, mimo to widzieliśmy kilku odważnych. Sami tylko zamoczyliśmy nogi, stwierdzając, że na kąpiele przyjdzie czas dopiero w Turcji, gdzie wyruszamy już w kwietniu. Miło było posiedzieć na plaży, posłuchać szumu fal i na chwilę się zrelaksować.

Tuż przy plaży rozciąga się długa betonowa promenada obsadzona palmami i kwiatami. Jej pełna nazwa to Promenada Anglików (Promenade des Anglais), a to dlatego, że została ona zbudowana w XVIII wieku, by umożliwić dostojnym kuracjuszom z Anglii swobodne spacery brzegiem morza. To właśnie przy promenadzie znajdują się najlepsze hotele, restauracje i kluby. Nie jest to jednak tylko miejsce wypoczynku, ale również świetna przestrzeń do uprawiania sportu. Wzdłuż promenady biegnie bowiem ścieżka rowerowa po której co chwilę ktoś przejeżdża na rowerze, rolkach lub deskorolce. W plażowaniu nie przeszkadza to ani trochę, tak samo jak ruchliwa droga tuż za pasem zieleni. Na samym końcu promenady znajduje się popularny napis ‘I love Nice’, gdzie większość turystów pstryka sobie fotki. Jednak by mieć naprawdę dobre ujęcia, warto kontynuować spacer.

Promenada w Nicei

Z promenady łatwo można dostać się na wzgórze zamkowe, które gwarantuje niezapomniane widoki na morze i czerwone dachy starego miasta. Na górę prowadzą strome schody lub winda, zbudowana w miejscu studni, zaopatrującej niegdyś mieszkańców zamku w wodę. Wzgórze dzieli wybrzeże na dwie części: wschodnią z portem i zachodnią ze starym miastem. Z tego właśnie miejsca zrobisz najpiękniejsze fotki na obie strony miasta.

Widoki ze wzgórza zamkowego

Pierwsze wzmianki o wzgórzu i istniejących na nim zabudowaniach są datowane na XI wiek, ale wiadomo, że już w IV w.p.n.e. istniała w tym miejscu grecka osada Nikaia. Niestety, zamek górujący nad miastem został zburzony w w 1706 r. na polecenie Ludwika XIV. Dzisiaj można zobaczyć tam jedynie ruiny, pospacerować po pięknym parku miejskim i odwiedzić wielki, stary cmentarz.

Będąc na wzgórzu warto pamiętać o tym, by czasem spoglądnąć na zegarek. Należy mieć na uwadze fakt, że równo w południe w mieście rozlega się wystrzał z armaty, który najgłośniej słychać właśnie na wzgórzu zamkowym. Kiedy się o tym zapomni, można tak jak ja trochę się przestraszyć. Legenda głosi, że salwą przywoływał z plotek swoją żonę Sir Thomas Coventry-More, aby ta przygotowała dla niego obiad.

Oprócz przepięknego lazurowego morza, w Nicei znajdziesz również kręte uliczki urokliwego Starego Miasta. Vieille Ville, nazywane także Starą Niceą (Vieux Nice) leży tuż pod Wzgórzem Zamkowym. Za każdym razem, gdy zagłębiłam się w ten labirynt, znajdowałam nowe sklepiki i restauracje.  Warto pospacerować tam bez określonego celu, spróbować lokalnych potraw z lodami na deser i kupić trochę przypraw, czy też popularne prowansalskie mydła. Specyficzna atmosfera ciemnych, krętych uliczek nie ma sobie równych, szczególnie w upalne dni, gdy każdy szuka choć skrawka cienia, by ukryć się przed pierzącym słońcem.

Stare miasto w Nicei

Wycieczkę na stare miasto warto zacząć na Placu Massena, czyli głównego placu Nicei z piękną promenadą Paillon, która została zbudowany na płynącej pod ziemią rzece. Będąc na starym mieście nie można przegapić także punktów takich jak: kościół św. Franciszka z Paoli, gmach Opery Nicejskiej, czy Kaplica Miłosierdzia.

Plac Massena
Paillon

W przeciwnym kierunku od wybrzeża leży Cimiez, urokliwa dzielnica Nicei, obfitująca w palmy, kwiaty, gaje oliwne i starożytne ruiny. Miejscem tym zachwycała się sama królowa Wiktoria, która podczas swoich wakacji na lazurowym wybrzeżu wynajmowała 70 pokoi w hotelu hotelu Excelsior Regina. Wychodząc na wzgórze znajdziesz rozległy miejski park, w którym możesz na chwilę złapać oddech i zachwycić się widokiem na miasto z nieco innej perspektywy. Dla osób lubiących muzea, interesujące może okazać się Muzeum Archeologiczne, gdzie znajdują się różne skarby z czasów starożytnych, wyłowione z zatopionych u wybrzeża statków. Nam jednak wystarczył widok z góry na ruiny starożytnego, greckiego miasta oraz wizyta w antycznym amfiteatrze, znajdującym się tuż obok muzeum.

Widok na miasto z Cimiez
starożytne ruiny w Muzeum Archeologicznym

Inną opcją, tym razem dla wielbicieli sztuki jest wizyta w muzeum Muzeum Matisse’a, który to przez wiele lat mieszkał i tworzył w Nicei.

W dzielnicy Cimiez znaleźć można także gaj oliwny, z drzewami rosnącymi w równych rzędach, a tuż obok niego kościół Matki Bożej Wniebowziętej. Plac przed kościołem nosi nazwę Jana Pawła II, co symbolizuje również mały posążek dedykowany polskiemu papieżowi.

GDZIE I CO ZJEŚĆ?

Nieodłącznym elementem naszych podróży jest jedzenie.Co tu dużo mówić, po prostu lubimy jeść 😉 Uwielbiamy próbować lokalnych potraw (w moim przypadku i słodyczy), więc często szukamy poleceń w Internecie, pytamy o wskazówki mieszkańców, lub idziemy do okienka, gdzie stoi największa kolejka – najlepiej gdzieś dalej od centrum. We Francji zaskoczyło nas jednak to, że niekiedy ciężko było dogadać się w restauracjach po angielsku. Nie od dziś wiadomo, że Francuzi są naburmuszonym narodem, który nie chce rozmawiać w innych językach, nawet kiedy to potrafi. Nie byłam jednak przygotowana na to, że sytuacja ta przytrafi nam się nawet w typowo turystycznym regionie.

Tym razem nasze serca niespodziewanie skradła portugalska restauracja ‚Le Barbecue’, gdzie znaleźliśmy pyszne dania z grilla w przystępnych cenach. Świetną opcją jest ich obiadowe menu w trzech wariantach – za 14,50, 18,50 lub 21,50 euro. Każde menu zawiera przystawkę, danie główne i deser. Można wybierać z kilku opcji w każdym wariancie. Porcje w menu były tak ogromne, że po ich zjedzeniu wprost nie mogliśmy się unieść. Jak później się okazało, jest to również jedna z ulubionych restauracji naszego znajomego, który od dwóch lat mieszka w Nicei. 

Na deser zdecydowanie mogę polecić lody serwowane na starym mieście. Wybór smaków jest tak ogromny, że spędziłam więcej czasu na podjęcie decyzji, niż później na samo jedzenie. Chcąc jednak spróbować czegoś nowego, zrezygnowałam z moich ulubionych lodów czekoladowych, kosztem lodów o smaku róży i lawendy. Strzał w dziesiątkę, lody były pyszne!

Będąc w Nicei trzeba spróbować również miejskich przysmaków takich jak Socca, czyli placek z ciecierzycy. My po każdej wizycie w portugalskiej restauracji byliśmy tak przepełnieni, że niestety nam się to nie udało. Został więc jeszcze jeden powód, aby na Lazurowe Wybrzeże wrócić… 😉

Mieliśmy jednak okazję skosztować typowego dla Francji, domowego Raclette, pysznego serowego dania, które oryginalnie pochodzi ze Szwajcarii. Na specjalnym grillu przygotowuje się różnego typu mięsa lub kiełbaski, a pod nim roztapia specjalny ser na małych „patelniach”. Serem polewa się ziemniaczane puree, a dodatki wybiera się wedle uznania. Nasz znajomy przygotował dla nas prawdziwą ucztę, wzbogaconą oczywiście francuskim winem.

CO PRZYWIEŹĆ DO DOMU?

Nie jestem fanką kupowania chińskich magnesów, więc zawsze chcę przywieźć z podróży coś jak najbardziej lokalnego. W Nicei kupiłam ręcznie wyrabiane mydła, które przepięknie pachną (również gdy zostawimy je w szafie jako ‘odświeżacz powietrza”) oraz kilka przypraw na czele z ziołami prowansalskimi, które mam w zwyczaju sypać do większości przyrządzanych przeze mnie potraw. Widziałam też, że w wielu miejscach na starym mieście sprzedawano herbatę i oczywiście wszędzie królowała lawenda w każdej postaci, która jest wręcz ikoną Prowansji. Ja lawendy nie kupowałam, bo sama hoduję i suszę 😉

JAK PORUSZAĆ SIĘ PO MIEŚCIE?

Komunikacja miejska działa w Nicei bardzo sprawnie. Bilety na tramwaj lub autobus można kupić na każdym przystanku w automacie (możliwa płatność kartą): jednorazowy za 1,5 euro, 10 jazd za 10 euro.

Innym pomysłem na przemieszczanie się po Nicei jest rower. Przez miasto prowadzi wiele ścieżek rowerowych, dzięki czemu szybciej można dostać się z jednego końca na drugi. Swoje uroki ma również przejażdżka na rowerze po promenadzie. Jedynym problemem w tym wszystkim jest samo wypożyczenie roweru. Aby dokonać tego heroicznego czynu należy założyć konto na tej stronie. Kiedy masz już konto, wybierz subskrypcje, która cię interesuje. My wybraliśmy tę na jeden dzień za 1,50 euro. Gdy subskrypcja zostanie autoryzowana, należy zadzwonić na podany na stacji numer, dzięki czemu system zweryfikuje, że to Ty chcesz wypożyczyć rower i odblokować wybrany jednoślad. System działa w następujący sposób: należy zwrócić rower na jednej ze stacji w ciągu trzydziestu minut od wypożyczenia. Jeżeli spełnisz ten warunek, nic nie dopłacasz do subskrypcji. Za przekroczenie pół godziny, system ściągnie z Twojej karty kolejne euro. Trochę to skomplikowane, ale da się ogarnąć. Zdecydowanie warto spróbować, szczególnie gdy dopisze pogoda.

Like & Share
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *