Szybkie podsumowanie 2019, plany na Nowy Rok i mały bonus z Nowej Zelandii

Wiem, że mam mały poślizg jeśli chodzi o roczne podsumowania, ale mogę usprawiedliwić się tym, że koniec roku był dla nas naprawdę szalony. Zresztą wszystko Wam zaraz wyjaśnię….

Chciałabym tym krótkim postem podsumować wszystkie nasze wyjazdy i życiowe zmiany z roku 2019, a jednocześnie podzielić się z Wami nielicznymi planami, które mamy już na rok 2020.

Zacznijmy więc od samego początku. Pierwszym naszym wyjazdem ubiegłego roku był marcowy city break w Nicei, gdzie mieliśmy możliwość skorzystać z gościnności kolegi Davida, który grał tam w miejskim klubie siatkówki. Miło było wyrwać się na chwilę z deszczowej Holandii, ogrzać się w pierwszych promieniach słońca i zamoczyć nogi w lazurowym morzu. Francuska riwiera bardzo mi się spodobała, a jedynym minusem byli sami Francuzi, którzy nie sprawiali wrażenia przyjaźnie nastawionych do turystów. O wszystkich atrakcjach i dobrym jedzonku napisałam w tym poście, więc jeśli ktoś wybiera się w tamte strony, to warto zaglądnąć.

Nicea

Korzystając z możliwości „odhaczenia” kolejnego państwa na liście, będąc we Francji odwiedziliśmy również Monako. Była to dość interesująca wycieczka i mogę szczerze przyznać, że jest to naprawdę piękne miejsce. Mimo to nie urzekło mnie ono na tyle, aby potrzebowała kiedykolwiek tam wrócić. Więcej na temat jednego dnia spędzonego w Monako możecie znaleźć tutaj.

Monako

Po mojej pierwszej ever wizycie w kraju mody i szyku, przyszedł czas na nasz drugi wiosenny wyjazd, czyli pierwsze wspólne wakacje „ol ekskluzif„. To dopiero było przeżycie! Na szczęście wyjazd skoncentrowany był na siatkówce plażowej, którą grało się tam całymi dniami – w innym przypadku ciężko byłoby nam wytrzymać tydzień hotelowych wakacji. Nie jesteśmy typami plażowiczów, wolimy aktywne wakacje, dlatego też nie do końca nam to „siedziało”. W tym roku jednogłośnie uznaliśmy, że wolimy przeznaczyć urlop na coś innego, a pomysłów rzecz jasna nie brakuje.

Turcja

Lato spędziliśmy w Holandii z małym wypadem do Czech na koncert Eda Sheerana i wizytą u rodziców. Mieliśmy też w Eindhoven wielu gości, którzy rzecz jasna są u nas zawsze mile widziani. Głównie razem z nimi odwiedziliśmy wiele holenderskich i belgijskich miast, takich jak Amsterdam, Rotterdam, Haga, Antwerpia itd. Oczywiście, że chciałam wszystkie te wyjazdy opisać, ale z jakiegoś powodu w tym roku brakowało mi czasu i motywacji. Z wszystkich tych weekendowych wyjazdów opisałam jedynie swoje wrażenia z Keukenhof, czyli najsłynniejszego kwiatowego festiwalu odbywającego się co roku 40 kilometrów od Amsterdamu.

Pola tulipanów przed Keukenhof

Pod koniec lata wyrwaliśmy się jeszcze na weekend odwiedzić naszego kolegę, który mieszka w Luksemburgu. Nie spodziewałam się, że to małe państwo tak mnie oczaruje. Gdy dojechaliśmy do stolicy zaskoczyła nas już sama rzeźba terenu, bo przyzwyczajeni do płaskiej jak naleśnik Holandii, nagle znaleźliśmy się wśród zielonych pagórków i uroczego starego miasta położonego w dolinie rzeki. Wracając do domu zatrzymaliśmy się jeszcze, aby zobaczyć zamek Vianden oraz wodospady w Schiessentümpel. Było naprawdę pięknie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam zaglądniemy. Postaram się też napisać chociaż jeden post o Luksemburgu.

Zamek Vianden, Luksemburg

Nadeszła jesień, a my zaczęliśmy odliczać do najbardziej ekscytującej podróży w roku (a właściwie w naszym życiu). Zaczęło się planowanie i proces jak najlepszego przygotowania do wyjazdu. Ja czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce i opracowałam swój masterplan (którym mam zamiar się z Wami podzielić) na trzytygodniową podróż przez Nową Zelandię. Udało mi się zarezerwować fotografa i ceremonię ślubną, w związku z czym zaczęło się też się załatwianie potrzebnych dokumentów. Jak się jednak okazało wcale nie jest takie proste ze względu na to, że oboje pochodzimy z różnych krajów, do tego mieszkamy w Holandii, a wymyśliliśmy sobie ślub w Nowej Zelandii. Do dziś wszystko nie jest jeszcze dopięte na ostatni guzik, w związku z czym czeka nas jeszcze jedna wycieczka do Pragi (ale ja wcale nie mam nic przeciwko).

Tongariro Alpine Crossing, Nowa Zelandia


To jeszcze nie wszystko… najwidoczniej było nam mało, bo w międzyczasie zaczęliśmy szukać nowego domu. Znaleźliśmy go jednak dużo szybciej niż planowaliśmy, w związku z czym niektóre sprawy byliśmy zmuszeni załatwiać wirtualnie z kempingów w Nowej Zelandii… Ale! Udało się! Niedługo dostaniemy klucze od naszego pierwszego własnego domu! Czy już wspominałam, że ten koniec roku był dość intensywny? Chyba tak, ale był też niezapomniany 😉

Queenstown, Nowa Zelandia

Na szczęście z Nowym Rokiem wszystko zwolniło. Udało mi się też troszkę odpocząć przez święta, które spędziliśmy w naszych rodzinnych domach. Naładowałam baterie zaglądając na chwilkę do mojego ukochanego Brna <3 Mam więc mnóstwo energii i zapału do pisania. Mam też nadzieję, że w 2020 będę bardziej konsekwentna, ponieważ strasznie chciałabym utrzymać ten blog przy życiu. Uwielbiam pisać i dzielić się swoimi przeżyciami, więc ze zbliżającymi się pierwszymi urodzinami mojego miejsca w sieci przedłużyłam subskrypcję domeny i postanowiłam sobie, że będę coś tutaj dodawać przynajmniej raz w tygodniu. Zobaczymy na ile starczy mi sił 😉

W ramach małych „przeprosin” za to, że ciągle nie znalazły się tutaj jeszcze teksty o Nowej Zelandii i Chinach, które cały czas mam w głowie (i które na pewno się tutaj pojawią), załączam do tego postu nasz filmik z podróży złożony przez Davida kilka tygodni temu. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będzie swego rodzaju przystawką przed tymi wszystkimi zaległymi tekstami. Enjoy!

Podsumowując, nowo odwiedzone przeze mnie państwa w roku 2019 to Francja, Monako, Turcja, Luksemburg, Chiny i Nowa Zelandia. Uważam to za całkiem dobry wynik 😉

Wraz z początkiem Nowego Roku wszyscy pytają nas co zaplanowaliśmy na 2020, a my właściwie nie mamy jeszcze konkretnego planu. Poza narciarskim wyjazdem do Alp w marcu, wspomnianym dłuższym weekendem w Pradze i jednym służbowym wypadem pod Mount Blanc, wszystko jest jeszcze tylko pomysłem. Od dłuższego czasu krąży nam po głowach Ameryka Południowa, więc może uda nam się zrealizować ten pomysł w tym roku. Z pewnością pojedziemy gdzieś, gdzie jest dostatek pięknych widoków i dobrego jedzonka. Z pewnością też się tym z Wami podzielę 🙂 A jakie plany na 2020 macie Wy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *