Warner Bros Studio „the making of Harry Potter” – szczegóły wizyty i dużo zdjęć

W roku 2000 Warner Bros kupiło prawa do nakręcenia serii  filmów o małym czarodzieju (serii, która tak BTW nie była jeszcze nawet w całości napisana). Nikt nie przypuszczał wtedy, że Harry Potter okaże się światowym fenomenem, a miliony ludzi oszaleją na puckie tej ujmującej, magicznej historii.  Szefowie Warner Bros, szukając miejsca, gdzie będzie można nakręcić wszystkie części filmu, natrafili na starą halę w Watford, służącą kiedyś do produkcji samolotów i silników Rolce Rolyce.

Tym właśnie sposobem ​​fabryka zwana wcześniej Leavesden Aerodrome (1939-1994), stała się domem dla całej ekipy filmowej. Przez całe dziesięć lat kręcenia ośmiu filmów, nagromadzono niewyobrażalną liczbę tajemniczych i pięknie wykonanych rekwizytów i dekoracji, które mogłyby być w przyszłości użyte w ewentualnym serialu. Mimo, iż serial nie powstał do dnia dzisiejszego, cała kolekcja nie stoi zakurzona w magazynie. Zespół tworzący Warner Bros Studio Tour w Londynie wpadł na genialny pomysł stworzenia interaktywnego „muzeum” i w roku 2012 otworzył swoje drzwi dla wszystkich fanów małego czarodzieja, którzy chcieli zobaczyć co kryło się za kulisami ich ulubionego filmu.

Ja również jestem ogromnym fanem Harry’ego Pottera, dlatego wizyta w Studio była moim marzeniem od czasu, gdy tylko dowiedziałam się, że można go odwiedzić. Doczekałam się wreszcie w zeszłym roku, dlatego mam teraz zamiar coś o tym napisać.

Ile to kosztuje?

Wizyta w Studiu jest dość kosztowna, ale według mnie nawet osoby które nie są fanami Harry’ego Potter’a, nie będą żałować wydanych na tę wycieczkę pieniędzy. Nie wspominając o Pottermaniakach – ci zdecydowanie będą zachwyceni. Stosunek cena/jakość jest naprawdę dobry, a wizyta w Studio to niezapomniane przeżycie.

Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje obecnie 43 funty, dla dziecka (5-15 lat) 35 funtów, młodsze dzieci wchodzą za darmo. W przypadku gdy wybierasz się do Studia z całą rodziną, warto zakupić bilet rodzinny (2 osoby dorosłe + 2 dzieci) za 140 funtów.

Jeżeli zależy Ci na tym, aby wycisnąć z wycieczki do Studia jak najwięcej, zdecydowanie polecam trochę dopłacić i kupić bilet „Complete Studio Tour Package”, gdzie w cenę wliczone jest wypożyczenia wideo-przewodnika oraz pamiątkowa książka. Dzięki wideo-przewodnikowi możesz poznać wiele interesujących faktów dotyczących każdego z „przystanków” na trasie wiodącej po Studiu. W dodatku zawiera on bardzo ciekawe, krótkie filmiki z wypowiedziami oraz komentarzami aktorów, reżyserów i ekipy filmowej, których nie znajdziesz nigdzie indziej.

Kiedy kupić bilety?

BILETY NALEŻY REZERWOAWAĆ Z WYPRZEDZENIEM! To bardzo ważne, bo znikają jak świeże bułeczki, a wstęp na każdą godzinę jest limitowany. Ja swoje bilety kupowałam w sierpniu(!), abym mogła zobaczyć „Hogwarts in the Snow” w grudniu. Sprawdzając bilety na dzień dzisiejszy (luty) znalazłam dopiero wolne daty w maju…

Bilety należy rezerwować na oficjalnej stronie Warner Bros studio tour – https://www.wbstudiotour.co.uk/tickets

Jak dojechać?

Nie przypuszczam, że jakikolwiek turysta miałby odwagę wypożyczyć samochód w Londynie. Z tego też powodu odpuszczę sobie opisywanie tej opcji, aczkolwiek jest to jak najbardziej możliwe. Ja osobiście zawsze stawiam na komunikację miejską, która choć droga, działa perfekcyjnie i jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Wracając do tematu – z centrum Londynu najłatwiej dojechać do Warner Bros Studio pociągiem. Wystarczy, że wsiądziesz w pociąg jadący ze stacji London Euston na stację Watford Junction. Według oficjalnej strony Warner Bros podróż ta powinna zająć 20 minut, jednak nasz pociąg jechał dobre 40. Z tego też powodu warto wygospodarować sobie na przejazd więcej czasu, aby uniknąć stresu z powodu ewentualnego spóźnienia.

Na pociąg do  Watford nie potrzebujemy biletu, wystarczy Oyster Card, którą odbijemy przy wejściu na peron. Cena za przejazd w jedną stronę to 8.80 w godzinach szczytu (Poniedziałek-Piątek 16-18), poza godzinami szczytu i w weekendy zapłacimy jedynie 5.60.

Ze stacji Watford Justicion, bezpośrednio pod Studio zawiezie Cię specjalny autobus. Ciężko go przeoczyć, bo cały obklejony jest reklamami Studia. Cena za bilet powrotny to 2,50 (uwaga, trzeba mieć gotówkę, karty nie są akceptowane!). Warto zapamiętać (szczególnie ze względu na nadchodzący Brexit), że kierowcy autobusu należy pokazać email z biletami do Studia, inaczej nie pozwoli nam wsiąść.

Wizyta w Studiu

Kiedy wreszcie już dotrzesz do Studia, po prostu postaraj się cieszyć chwilą. Nie spiesz się, bo choć średni czas wizyty w Studiu to około 3 i pół godziny, to ja byłam tam znacznie dłużej. Nikt nie będzie Cię poganiał, więc wykorzystaj swój czas aby wszystko dokładnie oglądnąć i zrobić jak najwięcej zdjęć.

Podczas wizyty w Studiu możesz skorzystać z różnych atrakcji, takich jak latanie na mechanicznej miotle (zupełnie jak aktorzy podczas kręcenia filmu), czy też nauka „różdżkowej” choreografii. Możesz również dowiedzieć się wiele więcej np. o kostiumach stworzonych na potrzeby filmu lub o grafikach, którzy zaprojektowali wszystkie rekwizyty, takie jak Mapa Huncwotów. Równie ciekawe jest techniczne zaplecze, czyli pełnie funkcjonalne roboty, które pomagały rozbudzić wyobraźnię małych aktorów, aby łatwiej było im realistycznie oddać emocje przy danej scenie. Jednym z najlepiej wykonanych i najbardziej wiarygodnych jest moim zdaniem hipogryf Hardodziob, ale fascynujące były również mechaniczne Mandragory.

Szczegółowy opis wizyty (nie czytaj, jeśli chcesz mieć niespodziankę)

Cała wycieczka rozpoczyna się od seansu w małej sali filmowej. Nie będę zdradzać wszystkich szczegółów, ale nie, nie bójcie się, nie będą tam wyświetlać wszystkich 7 części Harry’ego Pottera 😉 Pierwszym punktem na mapie zwiedzania jest Wielka Sala, która robi ogromne wrażenie, gdy widzi się ją po raz pierwszy na własne oczy. To tutaj rozgrywało się przecież tak wiele ważnych scen… Tym razem Sala przyozdobiona była jak na Bożonarodzeniową ucztę, ponieważ motywem przewodnim było jak wcześniej wspomniałam  „Hogwarts in the snow”. Wszystkie rekwizyty wykonane były z tak niewiarygodnym kunsztem, że jedzenie wyglądało jakby właśnie transportowało się na stół prosto z ukrytej pod Wielka Salą skrzaciej kuchni. Dopełnieniem dekoracji były kostiumy z Bożonarodzeniowego Balu. WRESZCIE mogłam zobaczyć w pełnej okazałości piękną, różową suknię Hermiony i nieco mniej piękne wyjściowe szaty Ronalda Weasley’a.

Po wyjściu z Wielkiej Sali rozpoczynamy przechdzkę po kolejnych scenografiach filmowych. Do zobaczenia jest między innymi wspólny pokój Gryffindoru, gabinet Dumbledore’a, czy moja ulubiona sala do lekcji eliksirów. Większość ze scenografii jest interaktywna, co oznacza, że możemy za pomocą guzika pomieszać gotującą się zupę w Norze, cz też zamknąć magiczny kufer porofesora Lupina. Do obejrzenia jest również gabinet profesor Umbridge w Hogwarcie i część głównego korytarza Ministerstwa Magii. Fanom czarnej magi z pewnością spodoba się scenografia z posiadłości Malfoyów ze sceny, gdy wszyscy śmierciożercy siedzą przy jednym stole, nad którym lewituje ciało nauczycielki Mugoloznawstwa z Hogwartu.

Ostatnim punktem tej części zwiedzania był Zakazany Las, w którym panowała mroczna i niepokojąca atmosfera. Za pomocą guzika mogliśmy włączyć autentyczne, przerażające grzmoty i błyskawice oraz uruchomić wiatr. Można było dosłownie poczuć nadciągającą burzę. W Zakazanym lesie, między wielkimi pniami drzew, znajdziesz pełnie funkcjonalny robot hipogryfa Hardodzioba, który ukłoni się przed Tobą, zachęcając do przejażdżki na swoim grzbiecie. Nie zabrakło także wielkiego pająka Aragoga i  jego dzieci.

Po obejrzeniu części scenografii, następną w kolejce atrakcją jest Peron 9 i ¾, gdzie można zrobić sobie popularną fotkę z wózkiem bagażowym oraz obejrzeć lokomotywę, która przez wszystkie części filmu „grała” Hogwarts Express. Warto również zaglądnąć do wnętrza. Zobaczysz tam  kostiumy Harry’ego i Rona, którzy jadą właśnie rozpocząć swoją przygodę w szkole Magii i Czarodziejstwa.  Na peronie znajduje się również mały sklepik, gdzie można zaopatrzyć się w pierwsze pamiątki.

Z peronu wychodzimy prosto do restauracji, gdzie można na chwilę złapać oddech, napić się kremowego piwa i przygotować na następne niespodzianki, czekające już za szklanymi drzwiami. Dla mnie kufel kremowego piwa był kolejnym spełnionym marzeniem. Zdecydowanie warto spróbować, ale nie jest to coś, co ze smakiem piłabym każdego dnia. Napój jest baaaardzo słodki i gazowany, a obfita”piana” na górze to po prostu bita śmietana. Dla wielbicieli słodkości restauracja ma do zaoferowania również lody o smaku kremowego piwa, których już niestety nie miałam czasu spróbować. Z tego co pamiętam kremowe piwo kosztowało 4 funty w jednorazowym, plastikowym kubku. Za piwo w pamiątkowym  kubku (który mam na zdjęciach) trzeba było zapłacić 6 funtów, ale kubek zostawał na pamiątkę. Lody kosztowały około 5 funtów (również z pamiątkową miseczką), ale porcja była całkiem spora. Jeżeli chodzi o ofertę menu, to jest w czym wybierać, ale należy pamiętać , że ceny nie są najtańsze. Można podążyć za trendem „na Janusza” i do kremowego piwa zagryzać przyniesioną ze sobą kanapkę z Tesco za 1,50 funta, a zaoszczędzone pieniądze wydać później w sklepie z pamiątkami <3

Po chwili odpoczynku można wyruszyć dalej. Tuż za oknami restauracji znajduje się podwórko, gdzie umieszczono fioletowy autobus, czyli magiczny środek transportu dla zagubionych czarodziejów – Błędny Rycerz. Można również przespacerować się po słynnym szkolnym moście, który był pokazany we wielu scenach, a także wsiąść do motoru, którym Hagrid przywiózł Harry’ego na Privet Drive 4.

To jeszcze nie wszystko, bo zaraz później wchodzimy do „prawdziwego”domu Dursleyów! Zobaczymy tam zarówno komórkę pod schodami, która była przez wiele lat pokojem Harry’ego, jak i salon pełen listów z Hogwartu. Czy może być coś lepszego, niż być w miejscu, gdzie cała ta magiczna historia miała swoje początki? 😊 

Warto również wspomnieć, że mimo iż byliśmy w Warner Bros w grudniu, to w Londynie nie było w tym czasie ani grama  śniegu. Nazwa „Hogwarts in the snow” jednak zobowiązuje, dlatego też na podwórku padał sztuczny śnieg! Wcześniej, na jednym z przystanków dowiedzieliśmy się jak ekipa filmowa wytwarzała śnieg i jakich materiałów do tego celu używała, a teraz mogliśmy „przetestować” go na własnej skórze.

Kiedy już myślałam, że nie może mnie czekać nic lepszego niż to co już zdążyłam widzieć, weszliśmy prosto na ulicę Pokątną… Wielkim plusem był fakt, że byliśmy jednymi z ostatnich gości przed zamknięciem Studia (tak, byliśmy tam tak długo…). Mogliśmy więc swobodnie przyjrzeć się wspaniałym interaktywnym witrynom w magicznych sklepach,a także zrobić milion zdjęć. Myślę, że po Wielkiej Sali, ulica Pokątna była drugim moim ulubionym miejscem na całej trasie.

Ostatnim, pięknie zamykającym całą wycieczkę akcentem, był wielki model Hogwartu, który dla podtrzymania świątecznej atmosfery, w całości pokrywał „śnieg”. Modelu używano do kręcenia rozmaitych scen „z lotu ptaka”, które jak wcześniej myślałam, wcale nie były wytworzone na ekranie komputera. Warto przyglądnąć się wszystkim niesamowitym detalom, takim jak maleńka chatka Hagrida, czy zawisła w powietrzu kareta czarodziejek z Beauxbatons. Okrążenie modelu kończy trasa zwiedzania, ale nie można się z  tego powodu smucić, ponieważ do zrobienia zostają jeszcze zakupy.

Sklep

Sklep z pamiątkami jest zwykle bardzo zatłoczony. Warto więc już wcześniej zerknąć na oficjalną stronę, aby mieć pojęcie, co właściwie chcemy kupić. Lepiej nie zapomnieć też sprawdzić cen, które są dość wygórowane.

W sklepie znajdziemy wszystko, co możemy sobie wymarzyć – zaczynając od oryginalnych części garderoby uczniów Hogwartu, poprzez różdżki, pluszaki, kubki, pocztówki, przypinki, akcesoria do włosów, biżuterię i wiele wiele innych.

Ja miałam jeden główny cel – moim obiektem pożądania był już od dawna oficjalny szalik Ravenclaw. Dlatego też zrobiłam sobie „mały” prezent na urodziny i choć był to najdroższy szalik, jaki kiedykolwiek kupiłam (27 funtów), to zdecydowanie był tego warty! Do kompletu dostałam jeszcze w prezencie naszyjnik ze zmieniaczem czasu Hermiony, nad którym przedeptywałam z nogi na nogę jakieś piętnaście minut, zastanawiając się, czy to już nie byłaby przesada. Przy kasie odebrałam również przewodnik,  który wliczony był w cenę mojego biletu (jego cena detaliczna to 10 funtów). Wszystkie te rzeczy zawsze będą mi  przypominały moje spełnione marzenie – odwiedziny w Warner Bros Studio.

Jestem pewna, że jeszcze kiedyś się tam wybiorę, jeśli tylko będę miała taką okazję. Pracownicy studia cały czas pracują nad nowymi atrakcjami. Niedawno ogłoszono, że od kwietnia oferta zwiedzania zostanie poszerzona o Bank Gringotta, co z pewnością zachęci wiele osób do ponownej wizyty. Z tego też powodu radzę rezerwować bilety jak najszybciej! 😉

Like & Share
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *